Gajeel siedział przy barze w gildii. Był wyraźnie znudzony . Mieszał kuflem piwa i podparł głowę o rękę. Rozejrzał się po gildii. Wszędzie było głośno jak to zresztą miało w zwyczaju Fairy Tail . Natsu jak zwykle szalał , a chcący mu wiecznie dorównać Grey prowokował napalonego Salamandra do pojedynku. Na efekt nie trzeba było długo czekać jednak w pogotowiu była Erza , która uspokajała ich natychmiast. Juvia rzucała się na Grey'a albo snuła w wyobraźni spaczone , dziwaczne i upragnione marzenia o lodowym magu. Gdzieś z tłumu wynurzał się Elfman krzycząc swoją obytą kwestie : " mężczyzna ". Wszystko wyglądało na istny harmider , ale tak to bywa jeśli jest się członkiem Fairy Tail. Zresztą nigdy mu to nie przeszkadzało , wręcz przeciwnie polubił tą wesołą i żywą atmosferę. Dziś jednak żelazny zabójca smoków nie miał nastroju na wcinanie się w ich " gierki ". Jego ramie nieźle wczoraj oberwało i trochę dawało o sobie znać , ale teraz myśli zaprzątała mu całkiem inna sprawa. Pewien czas temu podeszła do niego Lucy. Blondynka szukała Levy. Mówiła ,że nigdzie jej nie ma. Gajeel z początku nie chciał dawać niczego po sobie poznać i odparł jedynie sucho , iż nie widział Levy . Lucy wyglądała na zmartwioną i poprosiła go by jej poszukał na co on odrzekł :
- Nie musisz mnie o to prosić. Taki miałem zamiar - podniósł się z miejsca.
Podszedł do Jet'a i Droy'a , siedzących przy jednym ze stołów i zapytał ich od niechcenia :
- Wiecie gdzie jest ten mikrus ? - lubił używać tego określenia by droczyć się z Levy.
- Nie - odparł bezuczuciowo Jet choć było po nim widać , że coś jest na rzeczy.
- Levy wybiegła z tond jakiś czas temu . Posprzeczaliśmy się ! Powiedziała , że to wczoraj to jej wina i ... - Droy nie wytrzymał i nim zdążył dokończyć Gajeel wyszedł z gildii. Kierował się w stronę głównej ulicy miasta. Po drodze spotkał swojego exceed'a.
- Słyszałeś już o Levy ? - zapytał go Lily
- Ta... - odparł krótko Gajeel
- Jet i Droy byli nawet u niej w domu , ale tam też jej nie było. Myślę , że powinniśmy sprawdzić obrzeża miasta. - dalej ciągnął Lily
- Najpierw dowiedzmy się czy ktoś jej przypadkiem nie widział - Gajeel spojrzał na partnera
- Zgoda - przytaknął mu exceed .
Po kilkunastu minutach ich jedyną, sensowną informacją było to , iż Levy widział kupiec , który przybył do miasta godzinę temu. Według niego była na północ od Magnolii , gdzie mieścił się ...
- ... Las Ciemności - podkreślił Lily po tym kiedy skończył opowiadać Gajeelowi czego się dowiedział.
- Szlak... W co ona się wpakowała!- zaklął Gajeel pod nosem
- Tak czy inaczej musimy jej pomóc - Lily spojrzał na smoczego zabójcę
Gajeel stał zamyślony przez chwilę po czym zaczął znów mówić :
- Idz , rozejrzyj się jeszcze po mieście , a potem wróć do gildii możliwe , że się tam pojawi , ja tym czasem pójdę do tego całego lasu - powiedział i odszedł.
Żelazny z każdą kolejną chwilą coraz bardziej zagłębiał się w zakamarki Lasu Ciemności. im więcej czasu tam spędzał tym bardziej stawał się poirytowany. Wokoło panował mrok, w oddali słychać było odgłosy dzikich zwierząt . Drzewa o bezlistnych gałęziach i czarnych pniach wyglądały dosyć złowieszczo. Gajeel wszedł w zarośla i rozdarł sobie bluzkę zahaczając o wystające kolczaste pnącza.
- Cholera brakuje tu jeszcze mgły i burzy z piorunami - zaklął ironicznie
W tym samym czasie Levy też błądziła po lesie, lecz ona w przeciwieństwie do swojego wybranka serca zamiast odczuwać irytacje , czuła narastający strach i niepokój. Wędrówka bardzo ją wyczerpała i zapragnęła już tylko odpoczynku. Czuła jak nogi zaczynają jej się plątać , a głowa pękać z bólu. Spostrzegła wielkie , rozgałęzione drzewo , które rosło na niewielkiej polanie. Był to teren pokryty krzewami i trawą o odcieniu zgniłej zieleni. Otoczona zewsząd drzewami przypominała okrąg , w którego centrum rosło wielkie drzewo. Po jego jednej stronie gałęzie wiły się tak , iż mogło się wydawać , że porastają połowę nieba, natomiast druga strona była pełna połamanych gałęzi. Niektóre z nich odrastały nieudolnie, inne zwisały trzymając się na niewielkim koniuszku. Ku zdziwieniu Levy na tamtym obszarze panowała istna cisza. Słyszała własny oddech. Usiadła po stronie drzewa , gdzie nie było połamanych gałęzi i schowała głowę w nogach. Nie mogła przestać myśleć o przyjaciołach i Gajeelu.
- Co ja sobie głupia myślałam ?! Przecież teraz ja nigdy już z tond nie wyjdę. Nie wiem gdzie jestem i na pewno już nigdy nie zobaczę przyjaciół... Co ja najlepszego zrobiłam... - dziewczyna wyraźnie żałowała swojej decyzji.
- Ciekawe co teraz robią inni? Lucy pewnie jest z Natsu, Erzą , Grey'em i Happy'm na misji. Juvia na pewno ich śledzi , w końcu poszedł z nimi Grey. Tam gdzie on , zawsze i ona. A Jet i Droy ? Hmmm oni pewnie mnie szukają , ale mam nadzieje , że myślą , że jestem w domu. Mogłam zostawić kartkę , że źle się czuję - Teraz myśli przerwała droga jej sercu osoba , na której myśl uśmiechnęła się szeroko , ale potem jej kąciki ust opadły. Posmutniała.
- Gajeel... - wyszeptała pod nosem.
- Ciekawe co on teraz robi? Pewnie trenują z Lily'm albo są na misji. Ahh... czemu jestem jedynie malutkim cieniem snującym się za nim... Nigdy mnie nie widać... Jestem cieniem... - po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.
Dziewczyna otarła ją szybko i usłyszała rozlegający się po całej okolicy , przerażający ryk. Zesztywniała. Nagle z czeluści mrocznych zakamarków lasu wyłonił się Gryfołak. Była to potężna pokryta czerwono-czarnym futrem i piórami bestia. Jej ślepia błyskały na czerwono w półmroku. Ogon przypominał lance zakończoną ostrym jak brzytwa kolcem. Umięśnione skrzydła wyginały się w literę " w " tak jakby szykował się do ataku. Napiął łapy zakończone wielkimi, ostrymi pazurami i zaryczał ponownie. Levy na początku była cała roztrzęsiona , myślała tylko o natychmiastowej ucieczce , ale nagle stanęła prosto. zacisnęła piąstki i mimo tego , iż się trzęsła spojrzała prosto w ślepia rozjuszonej bestii.
- Nie mogę teraz uciekać. Nigdy więcej ! Nikogo tu nie ma ... Nikt mi nie pomoże... Czas bym przestała polegać na innych , a zaczęła dbać o siebie samodzielnie... Muszę to zrobić... Strasznie się boję... Ale teraz mam okazję... Teraz albo nigdy !!! - Dziewczyna podjęła decyzję.
- Solidny skrypt : Błyskawica , Trąba powietrzna , Woda , Ogień !!! - zaczęła atak.
Gryfołak stał niewzruszony , jedynie ogień trochę go drasnął. Wydawało się , że tak go nie pokona. Jego pióra znajdujące się pod futrem łagodziły każdy atak. Mimo to Levy nie zamierzała się poddać.
- Solidny skrypt : Ogień !!! - spróbowała jeszcze raz tym razem z większą i o wiele silniejszą dawką.
Bestia wydała ryk. Ataki musiały ją już całkiem rozjuszyć. Gryfołak machnął łapą , która uderzyła dziewczynę z impetem. Pazury rozdarły ramię dziewczyny wywołując silny krzyk wydobywający się z jej ust. Łapa po raz kolejny uderzyła Levy , wbijając ją w ziemię. Wydawało się , że nie ma już dla niej ratunku.
- To koniec... Nie dam rady... Jestem zbyt słaba , a słabi skazani są na śmierć... Przepraszam przyjaciele...-spłynęła jej łza , której nie zamierzała już otrzeć. Dziewczynie zrobiło się słabo , a z rany sączyła się czerwona krew. Ta odcień mieszała się teraz ze zgniłą zielenią trawy. Napełniała ten skrawek całkiem nową barwą. Coraz bardziej i bardziej odchodziła jej świadomość.
- Gajeel...- zdążyła wyszeptać po czym straciła przytomność.
Żelazny smoczy zabójca natknął się na ciekawy trop. W mroku ujrzał pomarańczowy materiał. To musiała być opaska Levy. Był tego pewny. Sięgnął po nią i powąchał. Delektował się przez chwile tą jakże dobrze znaną mu wonią. Czuł delikatność i przyjemność. Jako smoczy zabójca posiadał świetny węch , który pozwalał mu na tego typu doznania.
- Tak to ona. Musiała tędy przechodzić- powiedział sam do siebie.
Nagle usłyszał przeraźliwy ryk , a tuż za nim rozległ się krzyk. Należał on do ...
- ... Levy ! Trzymaj się !!! - Gajeel schował opaskę do kieszeni i czym prędzej udał się w kierunku , z którego pochodziły odgłosy.
- Muszę się pospieszyć. Szlak! W co ona się wpakowała... - zaklął i tym razem nawet przez myśl mu nie przeszło udawanie , iż nie jest zmartwiony.
~ Autor Widmo †
niedziela, 13 grudnia 2015
sobota, 12 grudnia 2015
† Gajeel & Levy : Rozdział 1 - Bezchmurne niebo †
W Magnolii właśnie świtało. Promienie słońca powoli wynurzały się spoza chmur. Dzień zapowiadał się słonecznie , choć czuć było mocniejsze podmuchy wiatru. Ostatecznie na niebie nie pozostała ani jedna chmura . Czyste , niebieściukie niebo . I to własnie w nie wpatrywała się teraz posiadająca dokładnie taki sam kolor włosów dziewczyna . Levy wyglądała przez okno swojego domu.
-To dziś. To dziś jest ten dzień. Muszę coś w końcu zmienić! Nie mogę wciąż polegać na innych... Muszę w końcu sama o siebie zadbać. Nie mogę być zawsze słabą , małą Levy.
Dosyć już tego... - mówiła do siebie w myślach.
Po pewnym czasie ocknęła się z zadumy i poszła przygotować do wyjścia. Ubrała czarną sukienkę , przeczesała włosy i obwiązała je ulubioną ,pomarańczową opaską , potem ubrała buty i wyszła z domu . Kierowała się w stronę gildii. Cały czas jej myśli wracały do zdarzenia z wczoraj. Była na misji. Na misji z Gajeelem ... To przez jej słabość został ranny... To przez nią... Gdyby nie pomoc Jet'a i Droy'a , nawet nie byłaby w stanie przenieść go do gildii , gdzie otrzymał potem pomoc. Była żałosna. Tak jej się wtedy wydawało. Tak sobie powtarzała. Czym bliżej była gildii , tym bardziej jej nastrój ulegał pogorszeniu. W końcu stanęła przed drzwiami gildii i popchnęła je lekko by wejść do środka. Jet i Droy już na nią czekali. Wydawali się weseli , jednak kiedy podeszli do dziewczyny ich radość przerodziła się w pretensje. Nie były one skierowane do niej lecz do najbardziej poszkodowanego.
- Co on sobie myślał ciągnąc Cię na taką misję . Co za pajac - warknął Jet.
- Całe szczęście , że nic Ci się nie stało Levi - kontynuował Droy.
Levy nie mogła już dłużej tego słuchać , zacisnęła piąstki i krzyknęła :
- To nie była jego wina !!!! Jedyną winną tutaj jestem ja sama ! Nie macie prawa go oskarżać ! On mnie uratował ! Gdyby nie Gajeel to pewnie bym już nie stała tutaj obok was ! Teraz on jest prze zemnie ranny , a wy jeszcze próbujecie całą winą obarczyć jego ! To moja wina ! Moja ! - dziewczyna wybiegła z gildii .
Biegła cały czas przed siebie , nie wiedziała dokąd ani po co , po prostu chciała być jak najdalej od wszystkich... Łzy spłynęły jej po policzkach . Czuła się okropnie... Mijała uliczki , nie zatrzymywała się nawet wtedy kiedy zdarzyło się jej kogoś nieumyślnie potrącić. Po dłuższej chwili dość wyczerpującego biegu zatrzymała się. Rozejrzała się wokoło i zdała sobie sprawę , iż znajduje się kilka kroków od granicy pomiędzy miastem , a lasem Ciemności. Levy dobrze znała te rejony. Nie raz czytała o tym miejscu w książkach. Podobno istniały legendy , iż las jest spowity wieczną ciemnością , w której czaiło się wiele niebezpiecznych stworzeń.
- To będzie dobry dla mnie sprawdzian. Jeśli go nie zdam czeka mnie śmierć , ale tylko tak mogę sprawić , iż stanę się silniejsza. Muszę to zrobić ! Dla siebie , dla przyjaciół i w szczególności dla Gajeela... - pomyślała , po czym wzięła głęboki wdech i poszła przed siebie.
~ Autor Widmo †
† Informacje †
Witam Was ! :) To mój pierwszy blog tego typu i z tego własnie powodu miewam pewnego rodzaju obawy co do powodzenia moich opowieści , ale postaram się spełnić życzenia i wymogi każdego czytelnika , o ile taki się odnajdzie ;)
Uprzedzam , że jestem dysortografem (nie z wyboru no ale cóż ) i mogę popełniać liczne błędy ortograficzne za co z góry przepraszam. Będę się starać pilnować na każdym kroku , ale na pewno mogę coś przegapić .
Może przyda się tu dodać kilka słów o mnie :)
Mam na imię Oliwia. Uwielbiam pisać i oglądać anime ( szczególnie Fairy Tail❤ ).
Posiadam też zdolność rysowania. Kocham wszystko co magiczne , wilki i smoki ;3
Nigdy nie byłam dobra w pisaniu o sobie xD Jeśli kogoś to zainteresuje to wystarczy spytać :)
Mam nadzieję , że znajdzie się choć jeden czytelnik i moje wypociny komuś się spodobają :)
Miłej " lektury " ;3
~ Autor Widmo †
+ kilka art'ów
Uprzedzam , że jestem dysortografem (nie z wyboru no ale cóż ) i mogę popełniać liczne błędy ortograficzne za co z góry przepraszam. Będę się starać pilnować na każdym kroku , ale na pewno mogę coś przegapić .
Może przyda się tu dodać kilka słów o mnie :)
Mam na imię Oliwia. Uwielbiam pisać i oglądać anime ( szczególnie Fairy Tail❤ ).
Posiadam też zdolność rysowania. Kocham wszystko co magiczne , wilki i smoki ;3
Nigdy nie byłam dobra w pisaniu o sobie xD Jeśli kogoś to zainteresuje to wystarczy spytać :)
Mam nadzieję , że znajdzie się choć jeden czytelnik i moje wypociny komuś się spodobają :)
Miłej " lektury " ;3
~ Autor Widmo †
+ kilka art'ów
Subskrybuj:
Posty (Atom)


